Jeszcze tydzień

Został jeszcze tydzień do egzaminu. Przygotowania idą zgodnie (w miarę) z oczekiwaniami, a jednak…
Dziś zatem kilka informacji o załamaniu. Mam już na szczęście za sobą moment ten moment w tym projekcie, wiedziałem że przyjdzie i trzeba po prostu przez to przejść. Moje wątpliwości miały kilka płaszczyzn do popisu.

1. Pierwszą z nich byłem ja sam: nie nauczę się tego, nie mam przygotowania, są lepsi ode mnie. Wszystko to prawda, lecz nie pierwszy i nie ostatni raz próbuję czegoś nowego w środowisku mi nieznanym. Zawsze będzie coś, co mogłem zrobić lepiej, zawsze też będzie więcej do nauczenia i zawsze pozostanie coś, czego się nie zdążyłem nauczyć. Co więcej – im bardziej się zagłębiam w temat, tym więcej rzeczy mam do poklikania, posprawdzania. Dla mnie (istnieje szansa, że Tobie pomoże coś innego) pierwszym krokiem do wyjścia z kryzysu jest właśnie uświadomienie sobie ograniczeń. niektórych rzeczy nauczę się na pamięć. Dodatkowo, jako że nie radziłem sobie z pewnym rodzajem pytań, wpadłem na pomysł przygotowania sobie arkusza Excel, który pozbiera rozsypaną po różnych miejscach wiedzę. Potem okazało się, że się to nazywa cheat sheet:) Gorzej było później, bo

2. Pojawiły się wątpliwości, co do zasadności projektu. Prawdopodobnie będę pracować przy czymś zupełnie innym, być może potrzebny mi inny egzamin. Wiedzy nie wykorzystam, bo nawet jeśli miałbym pracować nad tym tematem, to pewnie mnie nie dopuszczą, bo większość osób tutaj zazdrośnie strzeże swoich poletek. Zacząłem sobie z tym radzić powtarzając jak mantrę:
Nauczyłem się tego i mam. Szybciej się powtarza niż uczy na nowo. Nie wiem co będzie kiedyś, wiem co jest teraz. Niekoniecznie to, czego nie widzę teraz, nie istnieje w przyszłości.
Poza tym pomógł plan i rosnąca na nim coraz bardziej zielona plama.

3. To samo pomogło przy kolejnej wątpliwości – nie zdążę. Dzięki temu, że wiem na czym stoję, dokąd chcę dojść nie dotykają mnie małe potknięcia, jak wczoraj gdy okazało się, że owszem, jako zarejestrowany użytkownik mogę używać bazy, ale tylko 30 pytań, o czym nie wiedziałem. Rozczarowanie, lecz niewielkie straty, bo mam takich zasobów kilka przygotowanych.

4. I najważniejsza trudność – prokrastynacja, czy prościej – lenistwo. Niechęć do podjęcia działania, pozbierania się i rozpoczęcia. Jest naturalna dla naszej leniwej rasy (ludzi), dlatego doceniam jak wiele dobrego zrobiłem dla siebie, przygotowując ten plan w ten sposób. Nie przesadzałem, byłem dla siebie łagodny, ustaliłem też jasno, że na mojej nauce nie ucierpi rodzina i czas jaki im poświęcam. Jestem w stanie dwie godziny dziennie pracować nad AI-100.  Poza tym, zamiast grać w coś odmóżdżającego, oglądać kolejny serial na Netflix czy innym HBO – mogę zrobić pytanie lub dwa. I tak się nazbiera. I tak – dzieląc naukę na kilka odcinków – wyrabiam dzienną normę. Dodatkowo – umawiam się z sobą na 15 minut. Zwykle przeciąga się do pół godziny. A jak mi się nie chce bardzo – 5 minut (akurat jedno / dwa pytania które widzę na oczy pierwszy raz). Najważniejsze – zacząć!

5. Ostatnia trudność to ja sam. Jestem człowiekiem otwartym na pomysły, gotowym do podejmowania wyzwań, o szerokim spektrum wiedzy i zainteresowań. Do tych ostatnich zbyt łatwo coś dołączyć, co w tym momencie mnie poruszyło, zaciekawiło. Znów – wiem, do kiedy pracuję nad tym projektem, dlatego mogę sobie to wszystko spisać i zająć się później, więc żal jest nieco mniejszy.

Z drugiej strony, ten wiszący nade mną egzamin, działa na mnie demotywująco. Wolę jednak uczyć się dla siebie, a zdanie egzaminu powinno być zwieńczeniem a nie celem. Myślę sobie, że to już ostatni raz w ten sposób do tematu podchodzę. Następny raz przemyślę.
Oczywiście – powstanie o tym materiał na Youtube (szczególnie jeśli chodzi o cheatsheet).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.