Panic mode

Każdemu, w tym mnie, włącza się oczywiście przed egzaminem stres, włącza się też panika. Mój stres dodatkowo się powiększył, bo dowiedziałem się, że egzamin ma również część praktyczną (i nie tylko). Jeśli więc każą mi coś napisać w C# – słabo będzie. Tym niemniej, pomyślałem, że napiszę Wam jak ja sobie poradziłem z paniką.

  1. Panikuję, jak każdy – i co?
    Próba zdyskwalifikowania przeciwnika przez umniejszenie jego wartości w tym konkretnym przypadku dała radę. Chodzi o uświadomienie sobie, że nie jestem w tym sam, że nie jestem wyjątkowy. Nie denerwuję się jedyny, wszyscy, którzy do tego podchodzili, mieli to samo. Skoro dali radę, ja również mogę.
  2. Zamiast wiedzy – chaos. Łapię oddech.
    Okazało się, że egzamin, oprócz praktyki, ma również część przykładową. Znaczy: jest konkretny przypadek, trzeba znaleźć kluczowe informacje i się do nich odnieść. Pół biedy, jeśli wyglądałoby to tak, jak na poprzednich egzaminach: krótki przypadek, coś robisz – tak, czy nie (przy okazji – takie pytania też są). Najważniejszym momentem była decyzja – siedzę i próbuję zakuwać z tym obciążeniem czy – mimo braku czasu – odpuszczam na chwilę. Z jednej strony: mało czasu, dodatkowa trudność, z drugiej: wiem, że w takim stanie psychicznym nie zrobię wiele. Przygotowałem więc karuzelę na instagram. Przeszło.
  3. Kolejne trudności – jedna na raz.
    Moja szefowa powiada: jeden krok na raz. Nie zawsze się z tym zgadzam, tym niemniej tutaj się sprawdziło. Kodować w C# przez tydzień się nie nauczę, a raczej – ważniejsze są różne usługi Microsoft, które muszę zrozumieć. Przewartościowałem swój plan i po prostu znalazłem zasoby, które mi pomogą w przygotowaniu. Na przykład świetne materiały na Github, którego przy szukaniu informacji jakoś nie brałem pod uwagę, bo do poprzednich wystarczyło właściwie, co przeszedłem z Microsoftem. I to już jest sprawa, która na pewno się przyda przy innych takich egzaminach.
  4. Czuję lęk – strach jest lepszy
    Lęk to nieokreślony strach. Lęk czuje się przed ważnymi wydarzeniami, zamartwiając o przyszłość itp. Pierwszym krokiem do pokonania go jest skonkretyzowanie. Czego tak naprawdę się boję? Ważna jest właściwa odpowiedź na to pytanie. Odpowiedzieć można: że nie zdam. To nieprawda. Boję się tego, że się wygłupię, boję się, że nie będzie to profesjonalne jak nie zdam. Obawiam się oceny – Waszej, ludzi w pracy. Uświadomienie sobie tego to początek, następnie siadłem do przetłumaczania sobie, że właściwie to już jestem wygrany: umiem dużo więcej, nauczyć się C# i tak potrzebuję, nie wiem właściwie czy to AI-100 mi do czegoś potrzebne. Nawet pomyślałem, czy się nie wycofać, tylko szkoda tych paru tygodni. Pójdę i spróbuję zdać, a potem będę się marwił.

Mam nadzieję, że ten tekst pomoże. Specjalnie nie dawałem rad – nie o to tutaj chodzi. Tak sobie radzę JA, komuś innemu może pomóc zupełnie co innego.

Na koniec – jako że pracy jest więcej niż się spodziewałem, pewnie co nieco zaniedbam bloga i pozostałe kanały. Przepraszam z góry, obiecując dłuższy tekst po wszystkim. Obojętne jak się skończy:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.