Pro w Prokrastynacji

Prokrastynacja, według Słownika Języka Polskiego to: „odwlekanie, odkładanie na potem; zwlekanie”. Mam, prawdopodobnie jak większość z Was, zaszczepione pod skórą, że trzeba być aktywnym, bez pracy nie ma kołaczy i takie tam. Że lenistwo jest niedobre. Prokrastynacja, przede wszystkim, nie jest lenistwem, a do niego prowadzi. Co więcej – jest bardzo naturalna, jako żę z natury swojej my, ludzie, jesteśmy leniwi. Dziś słów kilka o tym, jak sobie radzę z prokrastynacją.

  1. Zacznij, a pójdzie
    Prokrastynacja jest – ze swej definicji – stanem przejściowym. Znaczy, że kończy się w momencie działania idącego za decyzją o jej przełamaniu. Nie chodzi tu o spektakularne działania i aby to udowodnić zobaczmy, w jakich sytuacjach się prokrastynacja pojawia (przykłady moje osobiste): leżę w łóżku i nie chce mi się wstać do pracy, siedzę na kanapie i nie chce mi się siąść do pisania, wracam ze spaceru i czuję niechęć do rozkładania wszystkiego (co mi potrzebne do projektu). Dobrze mi się serial ogląda, a przyjaciel zaprasza na spacer. Odpowiedź na wszystkie z nich to: ruszyć się. Zrobić pierwszy krok. Wstać z łóżka. Wstać z kanapy. Zacząć rozkładać. Wyjść z domu.
  2. Silna wola i nie tylko
    Odkryłem, że sprawia mi przyjemność przełamywanie własnych ograniczeń. W pracy zrobię co trzeba i mogę szukać różnych narzędzi, usprawnień. Pisanie wciąga, a nawet projektowanie tego, co napiszę. Projekt podobnie i wręcz muszę ustawiać przypomnienie że już. Tak samo spacer poprawia mi humor, przewietrzony jestem bardziej wydajny. Niestety, nie zawsze wystarczy, że powiem sobie – „no, już, do roboty”. Często muszę użyć kilku innych magicznych zaklęć; „samo się nie zrobi”, „zmarnujesz godzinę i po co”, „nie zrobisz teraz, potem będzie więcej do zrobienia” itp.
  3. Plan się przydaje
    Zawsze podkreślam wartość planowania długo- , średnio- i krótkoterminowego. Plany długoterminowe rozumiem bardziej jako cele, do których dążę, jak np. zajmowanie się VR/.AR. Średnioterminowe to takie plany które dotyczą konkretnego projektu, jak to było w przypadku AI-100, który trwał niecały miesiąc. Planom krótkoterminowym poświęciłem ostatnio cały wpis, więc powtarzać się nie będę. Plany wykorzystuję na różne sposoby: motywuję się celami, patrzę, że coraz bliżej koniec lub po prostu układam plan na dzień w głowie – jakoś to że wiem co dalej, pomaga mi.
  4. Słowa powszechnie uznane za obelżywe
    Coraz rzadziej mi się zdarza, lecz polecam metodę na początek. Chodzi o to żę jak już nic na mnie nie działa, wymyślam sobie od nierobów, leni, melepetów i tym podobnych. Ostatecznie z łóżka wstaję.

Ten wpis otwiera kolejny cykl, który będzie się tu pojawiać – będę opowiadać o ultranauce i swoich sposobach na nią.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.