Nigdy nie mów nigdy…

Takie słowa zobaczyłem w Muzeum Kościuszki, przy Kopcu Kościuszki w Krakowie, przy okazji bitwy pod Maciejowicami.

Szkoda, że ten fragment nie prowadzi dalej, bo nie jest ważne, że upadasz, ważne, żeby się po upadku podnieść.  Szkoda że nie ma tu nic o wojnie, tym bardziej, że kawałek dalej wspomniani są Napoleon i Aleksander wielki.

Szkoda też, że z jakiegoś powodu pracownicy muzeum zdecydowali się na mniej tekstu po polsku, niż po angielsku. Ten pominięty fragment naprawdę dużo daje do myślenia. Bo tak szczerze – czy Kościuszko naprawdę był po przegranej stronie? Naprawdę nie wyszło? A 20 000 ludzi, których uwolnił, korząc się przed carem?

Mimo to wzruszył mnie ten tekst. Przede wszystkim dlatego, że pojawia się tu hasło: „superbohater”. Sam zainteresowany był bowiem niewielkiej postury, a jednak to nazwisko znają nie tylko w Polsce. Świetnie, że to muzeum nie robi z niego superbohatera, a pokazuje z różnych stron Jego życie – np. fakt, że powtarzał klasę.

A może chodziło o to, że bardzo ważne jest dla mnie podnieść się, nie to, jak nisko się upada. Takie amerykańskie „stand and fight”. I dlatego ten tekst dotyczy też mnie.

Cały dzień mnie prześladował ten tekst. „Nawet superbohater”. Nigdy nie wiadomo, gdzie czeka inspiracja. Mnie wystarczyło przypomnienie sobie tego wielkiego człowieka. Dziś jestem dumny, że chodziłem do liceum Jego imienia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.