Bomba nie tylko megabitowa

Miałem przyjemność uczestniczyć w Festiwalu Lema, Bomba Megabitowa.Pozwalam sobie tym samym przedstawić swoją relację: Okiem UltraSamouka.

Uwaga: poniższa notka jest również dostępna na moim kanale YouTube.

Przystanek pierwszy: Lem vs Dick

Spektakl w piątkowy wieczór można było zobaczyć w Teatrze Łaźnia Nowa.
Zrobił na mnie wrażenie z kilku powodów. Świetne teksty i celnie sformułowane nawiązania, na przykład:
Dick: Człowiek z Wysokiego Zamku…
Lem: I znów za długi tytuł!
Dick: A jaki by miał być? Wysoki Zamek?
I tylko wtajemniczeni wiedzą, że taki tytuł ma książka Stanisława Lema z mocnym wątkiem autobiograficznym. Tegoż świetnie zagrał Jan Jurkowski, zaś Tomasz Schuchardt naprawdę wzniósł się na wyżyny grając rolę Philipa K. Dicka i wiele jego wizji. I to drugi powód.
Powód trzeci jest taki, że o ile spektakl jest przedstawieniem rozmowy/spotkania, która/e nigdy się nie odbyła/o, to również mocno jest inspirowany Ubikiem. Do tej książki sentyment mam podwójny: jest moją ulubioną pozycją w dorobku pisarza, a przede wszystkim, w projekcie takim (pisma o fantastyce) miałem przyjemność brać udział.
Dodatkowo – doceniam autoironię, nie chcąc zdradzać za wiele – pojawia się reżyser i ten film na Youtube. Ponadto zaś mieliśmy okazję być znów w teatrze. Z dziećmi.

Przystanek drugi: ICE (niedziela)

Bardzo interesujący był wykład dr Macieja Kaweckiego pt. Władza algorytmów. O świecie, przed którym ostrzegał Lem. Nieco się spóźniłem, bo trudno było znaleźć miejsce parkingowe (o czym później). Prowadzący mówił ciekawie i w dobrym tempie, podając interesujące szczegóły. Trafiłem w moment, w którym była mowa o dacie 23.10.2000 kiedy to wproadzono Google Ads, od czego, wg prowadzącego, rozpoczęła się era algorytmów. Kawecki przytaczał wiele informacji, wskazując kolejne zastosowania algorytmów w aplikacjach codziennego użytku i mówiąc o niekoniecznie oczywistych zależnościach (np. jak częstotliwość korzystania z aplikacji do wypożyczania rowerów wpływa na wyniki wyszukiwania tychże na mapie). Najciekawsze były przykłady: digital twins w przypadku Boeninga i Airbusa oraz informacja o operacji wykonanej przez zestaw VR rzadkiego guza kości czaszki.
Było mi ogromnie szkoda spotkania z ks. Adamem Bonieckim – zostało odwołane, o czym dowiedziałem się od prowadzącego. W zamian można było obejrzeć unikalne filmy z udziałem tłumaczek (i tłumaczy) literatury Stanisława Lema, mówiących o tych samych elementach:
– w moim kraju Lem jest…
– moja niezapomniana chwila przy tłumaczeniu Lema
– moja ulubiona książka Lema to…
Dobrze się to oglądało i byłem pod wielkim wrażeniem, że tak tłumacze mają tak doskonałą wymowę polską.

Przystanek trzeci: ICE (poniedziałek)

Pierwszym zaskoczeniem dnia było, że mogę skorzystać z parkingu podziemnego… za darmo. Niesamowicie wygodne i szkoda, że nie było takiej informacji wcześniej. Zaplanowałem sobie pobyt na kilku spotkaniach, lecz najciekawszym punktem programu okazały się panele Patrząc w przyszłość:
– o wartościach dyskutowali Robert Makłowicz, smakosz i historyk i Radosław Rak, weterynarz, pisarz i laureat nagrody Nike. , zaś panel prowadziła Sylwia Czubkowska. Rozpoczęło się od śmiałej tezy, że świat niewiele się zmienia, zmieniają się jedynie narzędzia. Tę tezę zresztą Makłowicz poparł przykładem rewolucji parowej. Z panelu, na którym nie mogłem być niestety do końca najbardziej zapamiętałem stwierdzenie Radosława Raka: Zauważyłem, że im kto ma dziwniejsze teorie, tym chętniej się nimi dzieli z innymi. Szkoda, że futurystyczna lekcja języka polskiego trwała równolegle;
– o etyce dyskutowali Natalia Hatalska, analizatorka trendów, autorka i Piotr Konieczny (z Niebezpiecznik.pl) pod przewodnictwem Karoliny Głowackiej. Dyskusja była ciekawa (szczególnie, że lubię wypowiedzi Piotra Koniecznego i z przyjemnością słucham), do niego też należało najbardziej zapamiętane z panelu zdanie: Cieszę się, że żyję w tych czasach, bo technologia jest jeszcze bardzo niedoskonała. Tym niemniej największe wrażenie zrobiła na mnie Natalia Hatalska, wskazując dosłowność algorytmów i postulując tworzenie neuropraw oraz składanie przysięgi technokratycznej na wzór przysięgi Hipokratesa;
– o sporcie dyskutowali: Karol Bielecki reprezentant Polski w szczypiorniaku, Jarosław „Pasha” Jarząbkowski, reprezentant Polski w e-sporcie, a całość moderował Michał Okoński. Nie planowałem być na tej prelekcji, tym niemniej była ona najmilszym zaskoczeniem tego dnia. Zaskoczył mnie przede wszystkim Pasha, bo kompletnie nie pasował do stereotypu e-sportowca, który sobie wyobrażałem. Okazało się też, że jego wizja ma bardzo dużo wspólnego z moją wizją przyszłości sportu. Panowie dyskutowali o różnicach w sporcie fizycznym i komputerowym, słusznie zauważając, że najlepiej połączyć oba oraz że czas przed ekranem trzeba limitować. Bardzo udany czas i mam nadzieję (jako że całość była streamowana), kiedyś pokazać Synom, dla których ten jest autorytetem;
– o języku dyskutowali: profesor Jerzy Bralczyk, dr Tomasz Rożek, doktor fizyki i popularyzator nauki, zaś dyskusję prowadził Piotr Witwicki. Ciężko opowiedzieć wielość wątków, która jerzysię tu pojawiła, fenomen prof. Bralczyka i trafne odpowiedzi oraz komentarze dr Rożka. Panowie nie zgodzili się, iż język/komunikacja będą się skracać, na pewno zaś będzie się zmieniać i dostowywać do nowych kanałów komunikacji. Ulubiony fragment: Niektórzy uważają, że to co przygotowane wcześniej czy szybciej ma jakąś większą wartość, a czasem jest wręcz – to oczywiście profesor. Swoją drogą przemiły człowiek, udało nam się zamienić kilka zdań przed jednym z paneli.

Pozostałe

Oprócz wykładów, paneli i wystaw warto powiedzieć o wręczeniu nagród im. Stanisława Lema pod nazwą „Planeta Lem”. Laureatami zostali prof. Artur Ekert za odkrycie kryptografii kwantowej (kategoria nauka), dr Olga Malinkiewicz (w Wikipedii), za wynalezienie i komercjalizację źródła energii z zastosowaniem perowskitów (kategoria technologie) i Edwin Bendyk za zaangażowanie w sprawy cywilizacyjne, wpływ techniki na społeczeństwo oraz za głęboką i nieoczywistą ocenę świata (kultura). Gratuluję!
Na terenie ICE (tylko tam postanowiłem się wybrać) można było zobaczyć również stoiska wystawców i sponsorów, m.in.  PKO BP, które oprócz stoiska wystawiło też robota, którego można zobaczyć w tańcu na ekranie. Poza tym można było wziąć udział w konkursie na neologizm, który zorganizowało Accenture, obejrzeć wydruki 3D przygotowane przez Sieć Badawczą Łukasiewicz, np. niesamowity widok na ekranie. I pyszne krówki – modroklejki rozdawane w różnych miejscach, z nelogizmami również. Swoje stoisko miała również krakowska firma produkująca gry, Starward Industries. Odpowiadając na pytanie (ja dostałem: w którym roku zmarł Stanisław Lem) wygrywało się koszulkę, a firma dokładała maseczkę z grą Niezwyciężony. Oczywiście było również miejsce, gdzie można było kupić książki Wydawnictwa Literackiego.
Nie ma relacji z drugiego dnia – bo oglądałem tylko przekaz, wiadomości itp.

Podsumowanie

Szkoda że nie było dostępu do programu (lub nie został gdzieś powieszony fizyczny) atrakcji w samym ICE. Wyświetlany bez przerwy program był kompletnie nieinteraktywny, więc jeśli informacja uciekła to… uciekła. W efekcie zrobiłem zdjęcie i z tego korzystałem, żeby wiedzieć co w której sali. Program był ciekawy i szkoda, że nie mogłem skorzystać z wielu atrakcji i być świadkiem większej liczby wydarzeń. Mam nadzieję, że Instytut Lema powtórzy imprezę za rok, może z mniejszym rozmachem, lecz tym samym poziomem merytorycznym. Bardzo dobrym ruchem było tłumaczenie wszystkich sesji na język migowy.
Szkoda też że jakoś nie widziałem informacji o parkingu, oszczędziłoby mi to czasu w niedzielę na szukanie miejsca. Nie do końca wyszło też z wejściówkami, pojawiały się chyba po kolei na stronie KBF zamiast 1.września, a okazało się, że nikt tych darmowych nie sprawdzał. Szkoda też, że linki do osób występujących prowadziły tylko do informacji na temat punktu programu, w którym brali udział, a nie było choć minimalnej notki biograficznej. Ja wszystkie dostarczam:).
Uratowała mnie możliwość skorzystania z darmowych ładowarek. I parking był darmowy, dziękuję panu, który mnie w temacie uświadomił, a niestety nie zapamiętałem imienia. Świetne miejsce, wygodne krzesła (po paru godzinach się to docenia). Obsługa miła, fachowa i bardzo pomocna. I przede wszystkim atmosfera była genialna.

Parafrazując Gombrowicza: Super ta bomba, a kto nie był ten trąba. Bez urazy. Naprawdę było warto.

One thought on “Bomba nie tylko megabitowa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.