UltraSamoukowy Przegląd Prasowy #18

Uwaga! Wpis dostępny w formie materiału na moim kanale YouTube.

Wiadomość tygodnia

YouTube zdecydowało iż licznik negatywnych ocen pod filmami użytkowników nie będzie dostępny. Zarówno Youtube, jak również Google opublikowały oświadczenie odnośnie powodów tej decyzji. Chodzi o program pilotażowy,  który wykazał, że brak widoczności liczby ocen negatywnych zmniejsza liczbę kliknięć. Ma to również zapobiec atakom takim, jak np przy okazji filmu na polskim kanale Disney’a „Nowy tata”, w którym użytkownikom nie spodobało się, że… bohater jest czarnoskóry (SpidersWeb), właściciel zablokował komentarze, lecz stosunek ocen pozostał. Zmiany nie zostały przyjęte najlepiej, jak twierdzi Rootblog – film znielubiło 33 tys. użytkowników wobec 8.4 tys. „lubiących” (materiał do obejrzenia na Youtube). Aktualnych wyników nie widać z wiadomych powodów. Oceny samej akcji również były różne w polskich serwisach: od „wyłączenie liczby łapek w dół oceniam pozytywnie. Internet w 2021 r. potrafi być paskudnym miejscem” (SpidersWeb) przez tłumaczenia „jest wiele osób, które dają łapki w dół >dla zasady< by pognębić nielubianego twórcę” (WhatsNext) po „YouTube zamierza uszczęśliwić wszystkich na siłę” (Telepolis).

Komentarz: Zjawisko hejtu w internecie istnieje niezaprzeczalnie. Niestety (w mojej skromnej opinii), ułatwiają go takie skróty jak przyciski „Lubię” czy „Nie lubię”. Od początku swojego istnienia na Facebooku (przycisk wprowadzono w roku 2009) nie rozumiałem jego istnienia. Jestem z tych staromodnych użytkowników, którzy – jeśli życzą wyrazić swoją opinię, piszą, o co im chodzi. Szczerze powiedziawszy, nie wiedziałbym jak zareagować takim przyciskiem na wiadomość o śmierci kogoś bliskiego kogoś z moich znajomych. Rozumiem, że w ten sposób można wyrazić sprzeciw łatwo i szybko, lecz tak naprawdę – niewiele z tego przychodzi. Kilkakrotnie dostałem taki „dislike” i nie bardzo wiedziałem, co mam z nim zrobić, bo człowiek nie przedstawił mi, dlaczego i co dokładnie mu się w materiale nie podobało. Szkoda, że została liczba osób, która film lubi – uważam, że ta również powinna być dostępne tylko dla twórcy. Nie od dziś wiadomo, żę liczba „lajków” jest nie tylko wskazówką dla algorytmów, ale również są wyznacznikiem dla potencjalnych odbiorców. Są też pożywką dla nierówności i kompleksów. W dzisiejszych czasach, gdy zegarkowi mogę podyktować, co ma odpisać mojej Żonie, uważam, że komentarze powinny wrócić do łask. Z drugiej strony – kijem Wisły nie zawrócę…

Nowa funkcja Twittera

Natychmiastowa zmiana akcentu

Dzień (singielskiej) Niepodległości

Chip na depresję

Metaverse na żywo

Uwolnić Legolasa

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.