Informacja w czasach zarazy

Feminatyw to żeńska forma gramatyczne zawodu i/lub funkcji, zwykle zauważana w przypadku (tradycyjnie) męskiego zawodu (na przykład: „architektka”, nie „pani architekt”). Użyję zatem feminatywu (choć w tamtych czasach była panią doktor): profesorkaJolanta Antas, najlepsza specjalistka od kłamstwa podczas moich studiów i teraz również, na zajęciach z komunikacji niewerbalnej powiedziała, że kłamstwo da się ze stuprocentową skutecznością wychwycić tylko odpowiednimi pytaniami, wykrywając sprzeczności, nielogiczności i niejasności. Czy da się to zastosować do fakenewsów? – pomyślałem sobie, biorąc pod uwagę fakt, ile zdarzyło mi się przygotować UltraSamoukowych Przeglądów Prasowych oraz liczbę przejrzanych, sprawdzonych (jak również odrzuconych, bo zawsze gdy nie byłem pewny prawdziwości informacji, nie udostępniałem jej dalej) wiadomości. Się powinno, w końcu prace na ten temat powstają. przez ludzi ode mnie (w rozumieniu: kierunku) pisane.

Jest z czym walczyć, portale nie tylko branżowe, które prowadzą swoje akcje jak #WłączWeryfikację (NASK), namawiają (Wojska Obrony Cyberprzestrzeni), krzyczą: Uwaga na nieprawdziwą informację. Putin nie wkracza do Polski [ale cyberzbóje próbują wbić się na wasze konta na FB], ostrzeżenie pojawiło się nawet w regionalnym serwisie Myślenice.pl.

Jak skutecznie bronić się przed dezinformacją w sieci? Jest to ogromna wiedza, związana z zagadnieniami OSINT (czyli tzw. białego wywiadu), umiejętnościami weryfikacji informacji za pomocą różnych narzędzi. Dawno temu, zdarzyło mi się uczyć ITILa i tam, z okazji v.3 w zarządzaniu zmianą, było 7 pytań, zwanych 7R. Poszedłem o krok dalej i tak powstało 7S UltraSamouka, a było to jeszcze zanim dowiedziałem się o  zasadzie 5xZ:

  1. Czytaj Solidne tytuły: mam określoną liczbę źródeł, którym ufam, choć i tak, gdy podają informację, sprawdzam jej źródło. W przypadku mediów społecznościowych pierwszym moim krokiem jest sprawdzenie, czy profil jest zaufany (np ma znaczek „tick” przy profilu Twitter).
  2. Sprawdź obiektywizm: poważną firmę łatwo poznać po tym, że jest obiektywna w podawaniu informacji. Wszelkie zestawienia (jak to odnośnie krzywdy polskich matek w stosunku do przyjeżdżających Ukrainek), jednostronne przedstawianie sytuacji, komentarz oparty jedynie na udowadniających tezę wybranych fragmentach czy uparte pozostawanie w swojej bańce informacyjnej powoduje brak obiektywizmu.
  3. Zobacz Stylowe wpadki (emocje, błędy, wulgaryzmy, wewnętrzne sprzeczności). I tu zatrzymajmy się na chwilę. Podejdźcie do lustra i spróbujcie odpowiedzieć sobie na pytanie: ile mam w sobie zanieczyszczeń? I następne: ile będzie ich w wieku 50 lat? Ci z Was, którzy w tym momencie wyszukali frazę: „całkowita masa zanieczyszczeń nagromadzonych w naczyniach w wieku 50 lat” prawdopodobnie trafili na tę stronę, która oferuje informacje pisane  np. tak: „Na pytania te odpowiedział kierownik wydziału chirurgii naczyniowej Poznańskiej Szkoły Medycznej. ONI. Antkowiak, profesor, praktykujący neurochirurg, Uhonorowany Lekarz Polski, Adam Bajtel.” Konia z rzędem temu, kto zrozumiał i nic dziwnego, że poważni ludzie potwierdzili, że to bzdury.
  4. Szukaj źródeł: ciekawe, że wiele serwisów ma problem z ich podaniem. A nie jest trudno dotrzeć do  dokumentów, osób, i potwierdzić. W przypadku tego tweeta o pomocy Kazachstanu dla Ukrainy wystarczyło zajrzeć do oryginalnego tweeta i poszukać nazwiska konkretnego użytkownika Tweetera na stronie Komisji Helsińskiej w Stanach Zjednoczonych (co oczywiście na razie uprawdopodabnia informację).
  5. Stosuj różne metody sprawdzania (wyszukiwarki, obrazki, “”): np. wyszukiwanie fragmentu wypowiedzi w cydzysłowach, wykorzystane już w punkcie 3. Dodatkowo polecam skorzystać z takich narzędzi jak Youtube DataViewer – wystarczy wkleić link, by poszukać  stosując zwrotne sprawdzenie obrazków (warto pamiętać, by – jak w cytowanym przypadku – usunąć słowo „language”. Google tak już ma, a dodatkowo oferuje również wyszukiwanie za pomocą obrazów – czy to umieszczonych w sieci czy ściągniętych przez Was na dysk. Link do ponad 1100 narzędzi tutaj. I nie zdziwcie się, że znajdują się wśród nich np. strona MaxModels, czy E-darling. I tu uwaga: taki OSINT może wciągnąć aż do etapu gniewu żony/partnerki/kochanki (i feministycznie: męża/partnera/kochanka). W zamian oferuję przyjemny, a prosty wstęp do samej tematyki OSINT, rzec można, w pigułce. I te narzędzia również warto stosować z rozwagą, a najlepiej pójść na odpowiednie szkolenie, bo już zupełnie poważnie, zabawa w biały wywiad może się zakończyć sprawą w sądzie.
  6. Spytaj autorytetów: za takie uznaję źródła agencji prasowych, np Polskiej Agencji Prasowej, Associated Press, Reuters czy AFP. Cała wartość informacji przez nie podawanych opiera się na renomie, więc sprawdzają każdą wiadomość z każdej strony.
  7. Znajdź te Same wiadomości: warto sprawdzać, czy inne serwisy również informują o tym samym, a  szczególnie – agencje prasowe, znów te autorytety (bez feminatywów i autorytetek). Tu jedna uwaga, fakt powtórzenia wiadomości ileś razy (szczególnie na portalach społecznościowych, gdzie lajki można kupić) nie znaczy, że informacja jest prawdziwa – znów trzeba docierać do źródła, na przykład osób, na które powołują się lub o których informuje dane medium. Przykład? Bardzo proszę: A Russian businessman has put a $1 million bounty on Vladimir Putin’s head, calling for military officers to arrest him as a war criminal, co nawet podała strona RMF.24.pl (Rosyjski biznesmen wyznaczył nagrodę miliona dolarów za „głowę Putina”, a nawet : Milion dolarów za „głowę” Putina. „Poszukiwany żywy lub martwy”. Wystarczyło jednak zajrzeć na profil LinkedIn Alexandra Konyakhina, by przeczytać: Niektóre doniesienia sugerują, że obiecałem zapłacić za zabójstwo Putina. To NIE jest poprawne. Chociaż taki wynik byłby oklaskiwany przez miliony ludzi na całym świecie, uważam, że Putin musi zostać postawiony przed sądem. Choć komentarze, przyznać trzeba mocno różne można pod wpisem znaleźć. Same komentarze, lajki czy inne udostępnienia posta można kupić przecież. Na koniec krótki tip: wystarczyło przeczytać do końca artykuł na Głos24.pl, by zrozumieć kontekst. I myślę, że warto to dopowiedzieć: czytaj całość wiadomości, nie tylko chwytliwy tytuł. Wcześniej zaś warto uświadomić sobie że Ty również możesz paść ofiarą manipulacji / dezinformacji / postprawdy (niepotrzebne skreślić), jak przed chwilą ja spróbowałem zmanipulować Was. Na szczęście – odszczekuję, co i Wam polecam, jeśli zdarzy się Wam paść ofiarą takich działań. To nie wstyd.

Jak zgłaszać dezinformację w sieci? Ty też możesz pomóc. Posłużyłem się tym tytułem, gdyż to już nie jest sprawa mitycznych ICH (o mitologii za chwilę), a każdego z nas. Każdy ma jakieś zdolności, na czymś się zna i w tych obszarach warto reagować, zgłaszać, podawać, pokazywać. Gdzie? Na przykład na konkret24.tvn24.pl, klikając ikonkę „+ – zgłoś do sprawdzenia”. Na przykład na demagog.org.pl, ikonka „Zgłoś do weryfikacji” na środku ekranu. Na fakehunter.pap.pl, używając hamburgera po prawej stronie i wybierając „Zgłoś informację”. Przy okazji, można tu również zostać fakehunterem. Można skorzystać z ostatnio założonej strony Zgłoś trolla – tu wystarczy tylko zjechać na dół strony i można wybrać, czy chodzi o wpis na Facebooku, Twitterze czy inną stronę internetową. Nastepnie zgłoszenie zostanie zbadane wewnętrznie i – w przypadku prawdziwości, a więc złapanego fakenewsa, przesłane do NASK oraz do odpowiedniej platformy społecznościowej. Do samego NASK, a właściwie CERT Polska, które przejęło zadania Computer Security Incident Response Team NASK, również można zgłosić incydent, choć osobiście proponuję najpierw samemu przejrzeć Wasze znalezisko.

Pomoże w tym na pewno materiał na kanale YT Kacpra Szurka (Jak zweryfikować fake news – krótki poradnik). Filmy pana Kacpra oglądam z zainteresowaniem już od jakiegoś czasu. Nie inaczej jest tym razem – dowiecie się wiele o narzędziach do wyszukiwania obrazem i podobnych, jak również zobaczycie kilka „rozmontowanych fakenewsów”. Nie zawiódł Niebezpiecznik, przygotowując materiał Jak rozpoznać DEZINFORMACJĘ? 8 rad! Oprócz Piotra Koniecznego wypowiada się tutaj Marcin Maj, mający 17-letnie doświadczenie w tzw. fact-checkingu, a jego rady, np: Przyjmij że można Tobą manipulować, zawsze miej wątpliwości są wytłumaczone bez niepotrzebnego komplikowania. Podobnie w przypadku specjalnego odcinka podcastu Technicznie rzecz biorąc, gdzie Maciej Kawecki wraz z pracownikiem NASK (niestety nieprzedstawionym, cierpliwości) tłumaczą, iż wystarczy pamiętać o 3 zasadach i… kilku oddechach. Nie byłbym sobą, gdybym nie sprawdził i okazuje się, że materiał ten został wycięty z tego odcinka, a pytany pracownik NASK nazywa się Robert Król. Ostatnie źródło, które rozwieje zupełnie Wasze wątpliwości to artykuł z Panoptykonu: Stop dezinformacji. Przewodnik dla dziennikarzy i redakcji. Nie jest on krótki, ale również bardzo wiele w nim konkretów i, przypominając o feminatywach, autorkami opracowania są trzy kobiety: Dorota Głowacka, Anna Obem, Małgorzata Szumańska, we współpracy z Beatą Biel. Kompleksowe opracowanie, dotyczące dezinformacji w sieci, jak sprawdzać źródła, w tym graficzne i wielu wielu innych aspektów. Co ciekawe, pochodzi ono z roku… 2019, tym niemniej metody, podobnie jak natura ludzka i mechanizmy psychologiczne (w rozumieniu: oparte na psychologii), pozostają bez zmian. Warto też zajrzeć do artykułu: Jak rozpoznać fake newsy i manipulacje? 9 praktycznych porad przydatnych nie tylko w czasie wojny ze Spider’s Web, gdzie znajduje się podsumowanie popularnych metod w tym Testu Putina, influencerki Segritty, który polega na próbie resetu hasła do portalu/serwisu i sprawdzenie, czy przy mailu służącym do weryfikacji nie ma końcówki .ru. Proste, a skuteczne, bo okazuje się, że Rosyjskie trolle podszywają się pod polskie miasta na Instagramie. I szczują na Ukrainę.

Bardzo spodobało mi się określenie eksperta z NASK – wziąć trzy oddechy. W czasach, jakie nadeszły, gdy dezinformacji  wrzeszczącej o uwagę jest o wiele więcej niż tej zasługującej na nią, bo sprawdzonej. W tej sytuacji wydaje się, że najpewniejszym źródłem informacji stają się… gazety papierowe, bo słowo drukowane musi zostać sprawdzone i to nie tylko ortograficznie i interpunkcyjnie. I to Wam polecam – wziąć oddech, by dojść do drugiej strony medalu – maskulatywów. Dlatego warto, przed kliknięciem, włączyć na chwilę weryfikację. Do czego również zachęcam.

BONUS

Na koniec polecam możliwość sprawdzenia się w grze odnośnie fakenews, a właściwie umiejętności ich rozpoznawania. Mój wynik na końcu filmu na YouTube.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.