AI-100 – zdane!

Egzamin już za mną. Nie było tak trudno jak się spodziewałem, ale nie było też łatwo.

Przede wszystkim przekonałem się, że nie warto ufać panice – nie było części praktycznej, której bałem się najbardziej – pewnie dlatego, że nie miałem okazji w takim egzaminie brać udział, a nie wiem jak takie przeżycie ma się do przeżywanych w ramach środowiska Microsoft „labów” czyli praktycznych ćwiczeń w bezpiecznym środowisku.
Generalnie było mniej – spodziewałem się więcej pytań, spodziewałem się, więcej tych najtrudniejszych dla mnie pytań, gdzie trzeba wybrać i ułożyć w kolejności te elementy. Dla tych, którzy nie mieli jeszcze okazji zdawać tego typu egzaminu – zdarza się, że ta kolejność jest specyficzna i jej logika jest znana tylko twórcom pytań.
Niestety, zdarzyło się również to, czego się obawiałem jeszcze bardziej – zacząłem kombinować. Zamiast wybrać pewne odpowiedzi i po prostu je podać, zostawiałem w nieskończoność jeszcze do sprawdzenia, zmieniałem, przekładałem…

Nie wyszło najwyżej, ale wyszło. Jestem dumny z tego znaczka. I jakby nie wyszło – też byłbym dumny. Jeszcze dwa lata temu patrzyłem na ludzi, którzy to umieją jak na czarodziejów, a ich wiedza była jak magia. Teraz sam tutaj jestem.

Projekt uznaję za udany.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.